Wchodząc do sali, wita się wszystkich cichym skinieniem; głośne „dobry wieczór” zostawiamy na przedsionek.
„Grzeczność przy grze”: kilka drobnych zwyczajów
Przy stole obowiązuje kilka drobnych zwyczajów, których nie ma w żadnym regulaminie, a które sprawiają, że wieczór jest przyjemny dla wszystkich.
„Czego nie ma w regulaminie”

Etykieta przy stole nie jest zbiorem zakazów. To raczej zestaw gestów, które sprawiają, że obcy ludzie siedzą obok siebie bez zakłopotania. Nauczyli nas ich goście, którzy przychodzą od lat, i nauczyli się ich w większości z obserwacji, nie z tabliczek. Poniżej próbujemy je zebrać i opisać.
Jest ich niewiele i wszystkie wynikają z jednej myśli: przy stole liczy się uwaga. Kto ją ma, ten wie, kiedy zamilknąć, kiedy się uśmiechnąć, a kiedy po cichu ustąpić miejsca. Kto jej nie ma, szybko nabiera jej od sąsiadów, bo w tej sali zaraźliwa jest nie tylko dobra gra, ale i dobry obyczaj.
„Jak siadać, jak mówić”
Siadając, pytamy sąsiada, czy miejsce jest wolne, nawet jeśli wygląda na puste; ktoś mógł wyjść po herbatę.
Karty podnosimy i odkładamy spokojnie, bez pstrykania i bez pokazywania sąsiadom, co mamy w ręku.
Gdy rozdanie jest sporne, mówimy o tym krupierowi półgłosem, nie przy całym stole.
Zwycięstwa w rozdaniu nie komentujemy głośno, bo ktoś obok może mieć słabszy wieczór.
Zbyt długie namysły skracamy uprzejmym spojrzeniem, nie słowem i nie pukaniem w stół.
Komplement dla sąsiada jest zawsze mile widziany, krytyka jego gry zawsze nie na miejscu.
Kończąc, dziękujemy krupierowi i sąsiadom przy stole, a nie tylko wychodzimy po cichu.
„Jak się bywa”
Do sali jadalnej wchodzimy w czystych butach lub w obuwiu zmiennym, które trzymamy w przedsionku dla gości.
Kurtki i plecaki zostają w przedsionku; to nie obraza, tylko zasada, którą dom przyjął z szacunku dla sukna.
Prosimy o spokojne rozmowy przy kolacji; śmiech jest mile widziany, krzyk nie.
Dziękujemy kelnerce i kucharce, zwłaszcza przy końcu wieczoru, bo w godzinach szczytu mają dużo na głowie.
Jeśli ktoś w sali wygląda na zmęczonego lub zagubionego, hostessa chętnie przyniesie mu herbatę i krzesło.
Uwagi o kuchni i wnętrzu przekazujemy kierowniczce sali, a nie innym gościom; chętnie je zapisujemy.
Wychodząc, pamiętamy o rzeczach w szatni; hostessa przypomina o nich, ale lepiej sprawdzić samemu.
Wrócić zawsze można; dom nie pamięta pomyłek, tylko dobre wieczory.